Вот почитал дневник Esperanto и тоже решил свою любимую песню по-польски написать.
Её мой друган исполняет, а написал её какой-то его друган....
Ballada o uczciwych poetach.
Wylatuja nad miasto poeci,
Chociaz zony zamknely im skrzydla na kluczyk
Taki to i bez skrzydel poleci.
Stuknie glowa w horyzont,
Polata i wroci....
ref:
Madre oczy ich kobiet o swicie
Jak latarnie wskazuja im droge do domu.
Oni milczac tumacza im zycie
Oraz wierszy, o ktorych
Nie mowia ni komu.
Wanna pelna bialego szampana,
Czujnie sledza poetom wielkie oczy z rosolu.
Wszystkie lustra pijane od rana.
Zalamane sa nawet nogi od stolu
Nie pomylcie takiego z latawca,
Gdy wyleci nad miasto z nudnego bankietu.
Prosze was poczestujcie go ciastem,
Prosze was nie strzelajcie
Do takich poetow.....
Do takich poetow.....
Вот пока писалб друг из питера прислал. Ссылочку
http://www.grudina.info/newyear/
и получилось у меня:
Мой папа работает programistом и приходя с работы с плохим настроением, он кричит: "twoju malinu" И заставляет меня чинить его windows. Но я не умею ничего ремонтировать, и поэтому у меня получается Warenje.
А самый прикол в том, что у него папа кричит "маздай". а остальное тоже самое...