Litania za zmarłych była ostatnią częścią mszy św. żałobnej odprawionej w intencji Ojca Świętego we wtorek na pl. Piłsudskiego w Warszawie.
"Dobry Jezu, a nasz panie, daj mu wieczne spoczywanie" - rozległo się nad placem, na którym w 1979 r. Jan Paweł II wzywał do odnowy "tej ziemi".
Krótko przed godz. 19 nabożeństwo zakończyło się błogosławieństwem udzielonym zebranym przez prymasa Józefa Glempa.
Uczestnicy mszy - których liczebność policja oszacowała na ok. 200 tys. - powoli rozchodzą się. W trakcie kilkugodzinnej uroczystości 49 osób zasłabło; 9 osób trafiło do szpitali.
Prymas Polski, kardynał Józef Glemp powiedział w homilii, że w krypcie Świątyni Opatrzności Bożej powinno znaleźć się epitafium lub symboliczny grobowiec Jana Pawła II. Byłoby to, jak powiedział prymas, miejsce ufnej modlitwy. Podkreślił, że Jan Paweł II kochał świat, człowieka i Chrystusa, którego umiłował aż do Krzyża. Papież kochał też swą Ojczyznę, co pomogło mu ukochać cały świat.
Kardynał Glemp zapowiedział, że Polacy otoczą należnym szacunkiem i czcią następcę Jana Pawła II. Dodał, że kardynałowie wybiorą podczas konklawe kandydata, który tak jak święty Piotr będzie "bardziej miłował" Boga i Kościół.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Józef Michalik, podziękował na zakończenie mszy za godne pożegnanie Jana Pawła II. Arcybiskup powiedział, że było to spotkanie w wierze. Podkreślił, że naród, który się modli, staje się innym narodem.
Zmarłego papieża arcybiskup nazwał najwybitniejszym synem naszej Ojczyzny, który nie tylko czynił dobro, ale umiał je wydobywać z innych. Podkreślił, że papież niczego się nie bał i ufał człowiekowi. Dodał, że gdyby Jan Paweł II żył, to przebaczyłby tym, którzy go skrzywdzili. "Ojczyzna, która wydaje takich synów, jest zdrowa" - powiedział arcybiskup Michalik.