-ѕоиск по дневнику

ѕоиск сообщений в Moja_Polska

 -ѕодписка по e-mail

 

 -»нтересы

 -ƒрузь€

 -—татистика

—татистика LiveInternet.ru: показано количество хитов и посетителей
—оздан: 28.10.2010
«аписей:
 омментариев:
Ќаписано: 18475

 омментарии (2)

» немного рэпа:)

ƒневник

¬торник, 16 —ент€бр€ 2014 г. 14:57 + в цитатник
Cayetana_de_Alba (Moja_Polska) все записи автора Donatan RÓWNONOC "Budź się" поют про потер€ную слав€нскую культуру - что еЄ замен€ют немецка€ и американска€.




Chcemy mieć: niemieckie fury, japońskie motocykle,
Amerykańskie buty i zaliczyć tajską cipkę.
Mamy: morza i góry, Bałtyk i Murzasichle,
I robimy awantury pijąc wódkę i miód pitny.
Ze słowiańskiej kultury w sobie mam słowiańską krew,
Wcale jej nie czuje, ale budzi czasem dziwny zew.
I gdy wypije to robi się patetycznie,
Krzyczę: "kocham cię, zabiję" przy czym szlocham albo wyję.
Moja ekipa bez koszulek, na ulicach śnieg,
Śpiewamy chórem? Chryzantemy złociste?
Kultura i etyka? szybko jakoś znika, gdzieś
Choć każdy czuje, ze dać w mordę za ojczyznę chce
Za tych, co na obczyźnie kielon w górę, zdrowie pij
Słowianin, Polak - pije, żyje będzie w mordę bił
Gdy tryb biesiadny włącza się, poranek wita klin
Stadno, gromadnie nim wpadnie do nas sławny spleen
Ukradkiem [xxx] z kolejnym brzaskiem,
Co inteligentniejszy wie, że zrobiło się przaśnie.
Literatura, wiedza i kultura w błoto znów
Nie lubię w sobie tego gbura, chce mieć spokój już

Flow z Poznania, tu gdzie jest polańskie plemię,
W furach amerykańskich, afrykańskie bębnienie.
Czuć afgańskie palenie, jemy ormiańskie jedzenie.
Świata mam szamańskie widzenie.
Dziś polskie gadanie, stoi wojskiem na scenie
Czujesz swojskie dudnienie w japońskim systemie?
Preferuję starowiejskie leczenie,
Poprzez miejskie brzmienie czuć słowiańskie korzenie
Wiązkowy raggamuffin, niech poleje się Stolichnaya
Let's get goofy - wszystkie bandy okoliczne znam.
Zmieniam oblicza, gra
Pierwsi do picia i do bicia
Nigdy nie uświadczysz ich na Woronicza, dziś
Gadka tajemnicza, jak byś golił Hitchcocka
Odpalam zapalniczką blant,
Walę w ryj, jak Kliczko, mam
Tą magiczną gadkę, specyficzną;
Swoją publiczność, z nią piję pod tą okoliczność.

Całuję ziemię, w środku
Tu po wrogach pozostał popiół
Za plecami czuję bezkres betonowych bloków
To duma tak w oczach błyszczy
Nie zostawiamy zwłok bliskich na polu bitwy
Może kimam głośno jak świnia, ale jestem swój człowiek
Mówię wprost, co mi leży na wątrobie
Jestem stąd, wiesz z czego te strony słyną
Nawet Meksyki w stanach wpierdalają nasz bigos
Rzadko nosimy zegarki, szczęście mamy częściej niż czasem
Gdy jest cisza my, tęsknimy za hałasem
Nieraz głową w ścianę, innym razem pestka
Wszystko zgodnie z prawem, niekoniecznie tym w kodeksach
Zmarszczki na twarzach, jak piętna wypalone na bydlętach
Chcesz z nami wypić wódki, niech cię broni boska ręka
Nie raz styrani, zalani w trupa, Bóg jest z nami
Po za tym zbyt wielcy by upaść z modlitwą na ustach
Idziemy ciemną droga
Tylko nasze kobity tak grzeszą urodą
Lewactwo pluje jadem,
Ciemnogród z lasu, my?
My, to pamięć najlepszych czasów!

AUTOR TEKSTU: Pezet, Gural, Pih
–убрики:  Polska Muzyczna

ћетки:  
 омментарии (1)

ѕольский этно-рэп

ƒневник

—реда, 12 ƒекабр€ 2012 г. 08:28 + в цитатник
Cayetana_de_Alba (Moja_Polska) все записи автора Donatan RÓWNONOC "Z dziada-pradziada" Trzeci Wymiar




[Nullo]
Wszystko zaczęło się od słowa i od słowa zginie.
W krainie bursztynowych polan, w cieniu orła skrzydeł.
Jesteśmy synami pogan, choć już znamy Boga imię.
W moich żyłach Odra płynie, z godła jestem Słowianinem.
Nasz orszak idzie, przed nami Święta Góra Ślęża.
A my w kapturach przez las, nie brakuje ducha, męstwa.
Niezmienna jedna skóra, nie jak skóra węża.
To słowiańska natura nauczyła nas zwyciężać.
Przez tysiąclecia chcieli wyciąć w pień nas.
Pozostawić kraj bez berła, a miasta bez nazw.
Chcieli, grody, zamki, miasta puścić z dymem,
lecz nie mieli woli walki i musieli zwrócić imię.
Polska powstań, zaborów i licznych upokorzeń.
W '45 sen się ziścił, powiedz z dumą to, że
kiedy zetną słowiańskie drzewo, wyrośnie jutro nowe.
Aby nas zniszczyć, musieliby najpierw uciąć korzeń.

[REF x2]
To dźwięki lut, ciężki chód, z naszych Wałbrzyskich gór.
Wisły cud, szybki nurt, aż do Bałtyckich wód.
Wszystkich tu, żyzny grunt naszych Warmińskich pól.
Z dziadów pradziada, na dziadów dziada, słowiański ród.

[Pork]
Siemano Lechici, ślijcie wici, jak zryci.
Jutro lecimy do siczy narąbać trochę dziczy.
Więc dziś nikt nie liczy siana, jest hulana.
Zróbcie hałas, są polanie, jest polane, pieczemy barana.
Kielichy w górę, z miodem i rumem, trzodę na rurę.
Lubimy młode, rude, czarne, jasne, grube jak Rubens.
Z kubek pod kurek, sznurek, kaburę.
Nawet krzyk trzyma, jak Ty ze swym kumem, kuzyna(?) wujem.
Powiedz, kto tak ugości gości, nawet podczas stypy? - my
Kto ma tyle w sobie zazdrości, no i pychy? - my
Zawsze chętni do wojaczki, do antałyku. - my
Nie ważne, czy ubrani w kontusz, żupan, czy garnitur. - kto?
Więc witajcie Sarmaci, renegaci i kamraci.
Pozdrówcie dziadki, żony, braci, matki, rodów naszych.
Te chatki, grody, lasy brak tu trzody, oczy nasyć.
Kończę po słowiańsku, bo nie wiem kto dziś za to płaci - woah!

[REF x2]
To dźwięki lut, ciężki chód z naszych Wałbrzyskich gór.
Wisły cud, szybki nurt, aż do Bałtyckich wód.
Wszystkich tu, żyzny grunt naszych Warmińskich pól.
Z dziadów pradziada, na dziadów dziada, słowiański ród.

[Szad]
Ponoć ten, co włada światem, kiedyś zwołał nas na apel.
Z dolin, gór, lasów, bagien ludzkość podążyła szlakiem.
Żeby wybudować Babel, wtedy mógł nam dać alfabet.
Zapewnie cwany diabeł popierdolił coś z tematem.
Prawie pewne, że na pewno. Dzisiaj beton, kiedyś drewno.
Kiedyś niebo, dzisiaj piekło. Dzisiaj euro, kiedyś srebro.
Kiedyś jedno było plemię, korzenie wrastały w ziemie.
Ty przenieś w flow dawne dzieje, to że jest, to ma znaczenie.
I nie jest dziełem przypadku, wejdź na teren pełen wiatru.
Białasie, mam szereg faktów. Zobacz je, jak scenę z kadru.
Plemię, które biegnie jak gnu, które chleje za dwóch.
Pielęgnuje sferę sacrum, a za nami cienie diabłów.
A do K do R do O do B do A do T do A tu.
Co kojarzysz go z plakatów, przejebany do kwadratu.
Ten z gatunku psychopatów. Mów mi Cyryl, dziecko znaków.
Naturalnie spec od rapu, nie dotykaj eksponatów.

[REF x2]
To dźwięki lut, ciężki chód z naszych Wałbrzyskich gór.
Wisły cud, szybki nurt, aż do Bałtyckich wód.
Wszystkich tu, żyzny grunt naszych Warmińskich pól.
Z dziadów pradziada, na dziadów dziada, słowiański ród.
–убрики:  Polska Muzyczna

ћетки:  

 —траницы: [1]